Pewnego zimowego dnia wybrałam się z psem na spacer. Spotkałam koleżankę Zosię, która tak jak ja wyprowadzała psa. Postanowiłyśmy, że pójdziemy do parku i zrobimy bałwana. Zabrałyśmy się do pracy z ogromną ochotą i zapałem. Czas szybko płynął, a my zadowolone i rozbawione ulepiłyśmy wielkiego bałwana i dodatkowo na śniegu odcisnęłyśmy sylwetki aniołów z rozłożonymi skrzydłami. Byłyśmy bardzo zadowolone z efektów naszej pracy. W pewnej chwili zobaczyłyśmy, że psy są bardzo zmarznięte i chcą wracać do domu. Miały bardzo zimne uszy, łapki i nos. Wróciłyśmy do domu i nasi rodzice postanowili udać się z ukochanymi czworonogami do weterynarza, aby sprawdzić ich stan zdrowia. Okazało się, że po prostu było im za zimno i trzeba było je tylko okryć na chwilę kocami. Nasi pupile zawinięte w koce
i na naszych rękach wróciły do domu. Tam dodatkowo były ogrzewane suszarkami, a my z koleżanką wypiłyśmy gorącą herbatę. Wszystkim było cieplutko i miło. Przygoda na zimowym spacerze zakończyła się szczęśliwie. Nikt z nas się nie rozchorował, a na przyszłość będziemy pamiętały, żeby nie przybywać zbyt długo na dworze podczas mroźnej pogody.
Magdalena Banaś KL.4E
środa, 17 grudnia 2014
Sarny zimą
Mój dziadek był leśniczym i mieszkał w leśniczówce na skraju dużego i gęstego lasu. Pewnego zimowego poranka pod okno mojego dziadka Antka przybiegła mała sarenka. Dziadek zdziwił się ogromnie, ponieważ sarny nigdy nie zapuszczały się tak daleko. Wyszedł na dwór
i skierował się do paśnika, który znajdował się obok domu i wtedy zobaczył, że jest pusty. Szybkim krokiem udał się do stodoły i zabrał całe siano jakie mu zostało, a nie było go dużo. Nakarmił tym biedną małą sarenkę i pośpiesznie pobiegł do lasu. Chciał zobaczyć czy inne zwierzęta mają pod dostatkiem jedzenia. Okazało się, że inne paśniki też są puste. Dziadek bardzo się zmartwił zaistniałą sytuacją, ale wiedział, że w okolicy znajduje się sklep z różnorodną karmą dla zwierząt, więc postanowił jak najszybciej zrobić w nim zakupy. Zakupione siano i paszę dla zwierząt załadował na przyczepę i traktorem porozwoził do pustych paśników. Wiedział bowiem, ze czas zimy to trudny okres dla wszystkich mieszkańców lasu. Każdy wrażliwy człowiek powinien w miarę swoich możliwości pomagać zwierzętom podczas zimy.
Ania Dejnak kl. 4 e
i skierował się do paśnika, który znajdował się obok domu i wtedy zobaczył, że jest pusty. Szybkim krokiem udał się do stodoły i zabrał całe siano jakie mu zostało, a nie było go dużo. Nakarmił tym biedną małą sarenkę i pośpiesznie pobiegł do lasu. Chciał zobaczyć czy inne zwierzęta mają pod dostatkiem jedzenia. Okazało się, że inne paśniki też są puste. Dziadek bardzo się zmartwił zaistniałą sytuacją, ale wiedział, że w okolicy znajduje się sklep z różnorodną karmą dla zwierząt, więc postanowił jak najszybciej zrobić w nim zakupy. Zakupione siano i paszę dla zwierząt załadował na przyczepę i traktorem porozwoził do pustych paśników. Wiedział bowiem, ze czas zimy to trudny okres dla wszystkich mieszkańców lasu. Każdy wrażliwy człowiek powinien w miarę swoich możliwości pomagać zwierzętom podczas zimy.
Ania Dejnak kl. 4 e
środa, 26 marca 2014
Rozdział I – Jak to wszystko się zaczęło
Wszyscy mówią, że Floryda to super miejsce, że tu człowiek staje się dobry, że tu człowiek dowiaduje się kim jest naprawdę. To bzdury ! Ja tu mieszkam od pięciu lat, kiedy przeprowadziłam się tu z rodzicami. Jedynym plusem tego wyjazdu jest to, że tu mieszka moja najlepsza przyjaciółka z przedszkola. Do tej pory gadałam z nią esemesując lub przez skype΄a. A tak w ogóle to jestem Vanessa.
W tej szkole dowiedziałam się, co to znaczy mieć prawdziwych przyjaciół na których możesz liczyć przez cały czas. Nie ważne, gdzie jesteś i która jest godzina.
Poznaliśmy się na wf – ie. Wiem trochę dziwna sytuacja. Nasza szóstka została w jednej drużynie do zbijaka. No i graliśmy, aż Scharpei z 3a uderzyła mnie piłką o ciut za mocno. Cała piątka zaniosła mnie do pielęgniarki. Za drugim razem spotkaliśmy się na kółku muzycznym. Jeden raz wystarczył, abyśmy zostali przyjaciółmi na zawsze. Dużo razem ćwiczyliśmy, co bardzo mnie cieszyło.
Magdalena Czarnecka kl. 6c
Wszyscy mówią, że Floryda to super miejsce, że tu człowiek staje się dobry, że tu człowiek dowiaduje się kim jest naprawdę. To bzdury ! Ja tu mieszkam od pięciu lat, kiedy przeprowadziłam się tu z rodzicami. Jedynym plusem tego wyjazdu jest to, że tu mieszka moja najlepsza przyjaciółka z przedszkola. Do tej pory gadałam z nią esemesując lub przez skype΄a. A tak w ogóle to jestem Vanessa.
W tej szkole dowiedziałam się, co to znaczy mieć prawdziwych przyjaciół na których możesz liczyć przez cały czas. Nie ważne, gdzie jesteś i która jest godzina.
Poznaliśmy się na wf – ie. Wiem trochę dziwna sytuacja. Nasza szóstka została w jednej drużynie do zbijaka. No i graliśmy, aż Scharpei z 3a uderzyła mnie piłką o ciut za mocno. Cała piątka zaniosła mnie do pielęgniarki. Za drugim razem spotkaliśmy się na kółku muzycznym. Jeden raz wystarczył, abyśmy zostali przyjaciółmi na zawsze. Dużo razem ćwiczyliśmy, co bardzo mnie cieszyło.
Magdalena Czarnecka kl. 6c
poniedziałek, 6 maja 2013
Hobbit. Niezwykła Podróż
Witam naszych czytelników! Pewnie niektórzy z Was oglądali już film „Hobbit : Niezwykła Podróż” (oryginalny tytuł : „Hobbit : Unexpected Journey”), ale myślę, że pisząc ten artykuł pokażę wam dobre i złe strony tego filmu. Nawet jeśli czytaliście już książkę „Hobbit : czyli tam i z powrotem”, na której podstawie powstał ten film, to po obejrzeniu na pewno nie powiecie, że był on nudny. Peter Jackson (reżyser) postanowił skorzystać z niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które w osobnej książce wydał jego syn (syn Tolkiena).
O czym mowa?
Film zaczyna się od opowieści starego już hobbita Bilba Bagginsa o jego przygodzie sprzed kilkudziesięciu lat. Hobbici to ród istot podobnych do ludzi, lecz mniejszych, o wzroście około 30 - 40 cm, bardzo owłosionych i o twardych stopach, lubiących ciszę i spokój. Bilbo opowiada o mieście Dale (czytaj : Dal) i o jego mieszkańcach (ludziach). Mówi również o potężnym królestwie krasnoludów Erebor, które leży w Samotnej Górze obok Dale. Krasnoludy te żyją w przyjaźni z ludźmi z Dale. Królem Ereboru jest Thror. Ma on syna Thraina, którego to synem jest Thorin Dębowa Tarcza. Thorin zawdzięcza swój
przydomek jednej z bitew, podczas której użył kawałka dębu jako tarczy. Pewnego dnia krasnoludy znajdują Arcyklejnot. Niedługo po tym do Samotnej Góry przybywa smok Smaug, który wygania krasnoludy z Erebor i niszczy całe miasto Dale. Elfy z Mrocznej puszczy wraz z ich królem widzą to, lecz nie robią nic w tej sprawie. Gdy krasnoludy uciekają z Ereboru, Thorin krzyczy do elfów o pomoc, jednak elfy odjeżdżają. Thorin nie zapomina o tym.
Dobre strony filmu
Film ma świetne efekty specjalne, jednak najsilniejszą jego stroną jest muzyka, która jest idealnie dobrana w zależności od sytuacji. Aktorzy świetnie odegrali swoje role, oddając wszystkie cechy książkowych postaci.
Złe strony filmu
Chciałem Wam pokazać złe strony tego filmu, lecz nie mogłem doszukać się niczego oprócz jednej, czy dwóch trochę „przesadzonych” scen, gdyż film jest tak dobrze nakręcony, że trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawostki
Jako, że jestem wielkim fanem książek J. R. R. Tolkiena przedstawię Wam również kilka ciekawostek. Warto wiedzieć, że Tolkien jako języka krasnoludów (w filmie pojawia się co prawda tylko raz) użył języków słowiańskich (polski, słowacki, czeski), co słychać na początku filmu, gdy Thorin krzyczy o pomoc i słychać, jak mówi „pomoc”. Językiem orków jest język rosyjski.
Rady
Radzę wszystkim osobom wybrać się na film w wersji z napisami, ponieważ jedynie wtedy słychać języki orków oraz krasnoludów, a bez nich cały film staje się mniej ciekawy.
Kacper Błasiak kl. 5a
Witam naszych czytelników! Pewnie niektórzy z Was oglądali już film „Hobbit : Niezwykła Podróż” (oryginalny tytuł : „Hobbit : Unexpected Journey”), ale myślę, że pisząc ten artykuł pokażę wam dobre i złe strony tego filmu. Nawet jeśli czytaliście już książkę „Hobbit : czyli tam i z powrotem”, na której podstawie powstał ten film, to po obejrzeniu na pewno nie powiecie, że był on nudny. Peter Jackson (reżyser) postanowił skorzystać z niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które w osobnej książce wydał jego syn (syn Tolkiena).
O czym mowa?
Film zaczyna się od opowieści starego już hobbita Bilba Bagginsa o jego przygodzie sprzed kilkudziesięciu lat. Hobbici to ród istot podobnych do ludzi, lecz mniejszych, o wzroście około 30 - 40 cm, bardzo owłosionych i o twardych stopach, lubiących ciszę i spokój. Bilbo opowiada o mieście Dale (czytaj : Dal) i o jego mieszkańcach (ludziach). Mówi również o potężnym królestwie krasnoludów Erebor, które leży w Samotnej Górze obok Dale. Krasnoludy te żyją w przyjaźni z ludźmi z Dale. Królem Ereboru jest Thror. Ma on syna Thraina, którego to synem jest Thorin Dębowa Tarcza. Thorin zawdzięcza swój
przydomek jednej z bitew, podczas której użył kawałka dębu jako tarczy. Pewnego dnia krasnoludy znajdują Arcyklejnot. Niedługo po tym do Samotnej Góry przybywa smok Smaug, który wygania krasnoludy z Erebor i niszczy całe miasto Dale. Elfy z Mrocznej puszczy wraz z ich królem widzą to, lecz nie robią nic w tej sprawie. Gdy krasnoludy uciekają z Ereboru, Thorin krzyczy do elfów o pomoc, jednak elfy odjeżdżają. Thorin nie zapomina o tym.
Dobre strony filmu
Film ma świetne efekty specjalne, jednak najsilniejszą jego stroną jest muzyka, która jest idealnie dobrana w zależności od sytuacji. Aktorzy świetnie odegrali swoje role, oddając wszystkie cechy książkowych postaci.
Złe strony filmu
Chciałem Wam pokazać złe strony tego filmu, lecz nie mogłem doszukać się niczego oprócz jednej, czy dwóch trochę „przesadzonych” scen, gdyż film jest tak dobrze nakręcony, że trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawostki
Jako, że jestem wielkim fanem książek J. R. R. Tolkiena przedstawię Wam również kilka ciekawostek. Warto wiedzieć, że Tolkien jako języka krasnoludów (w filmie pojawia się co prawda tylko raz) użył języków słowiańskich (polski, słowacki, czeski), co słychać na początku filmu, gdy Thorin krzyczy o pomoc i słychać, jak mówi „pomoc”. Językiem orków jest język rosyjski.
Rady
Radzę wszystkim osobom wybrać się na film w wersji z napisami, ponieważ jedynie wtedy słychać języki orków oraz krasnoludów, a bez nich cały film staje się mniej ciekawy.
Kacper Błasiak kl. 5a
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole!
Mam dużo ulubionych książek, lecz moim zdaniem jedną z najfajniejszych jest książka Rachel Russem pt. „Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole!”. Jest to pierwsza część serii „Dzienniki Nikki”. W sumie pojawiły się dotąd trzy części. W tym artykule chciałam napisać o pierwszej z nich. Książka opowiada o trzynastoletniej dziewczynce, którą właśnie przyjęli do gimnazjum o nazwie Westchester Country Day. Nikki na początku jest bardzo nieszczęśliwa. Mama daje jej wtedy w prezencie zamiast normalnej komórki, jakąś pustą książkę, którą nazywa dziennikiem. Nikki zastanawiała się po co jej potrzebny dziennik, skoro swoje sekrety umieszcza na blogu. Tata pracuje w zakładzie dezynsekcji, a jej młodsza siostra Brianna bardzo ją denerwuje. Jednak najgorsze jest to, że jest samotna i ma szafkę koło najpopularniejszej dziewczyny w szkole, złośliwej i wrednej MacKenzle. Z czasem sytuacja poprawia się. Nikki zaprzyjaźnia się z Chloe, Zoe i zostają najlepszymi przyjaciółkami. Razem pomagają w bibliotece
szkolnej i wspaniale się przy tym bawią. Okazuje się, że Nikki ma niezwykły talent do rysowania zwykłym długopisem niezwykłych tatuaży. Przez pewien czas czuje się jak prawdziwa gwiazda w szkole i zaczyna się kolegować z Brandonem, który bardzo się jej podoba. Wkrótce w szkole ogłoszony zostaje konkurs plastyczny. Nikki postanawia wziąć w nim udział, podobnie jak MacKenzle ze swoimi projektami mody. W pewien dziwny sposób praca Nikki ulega zniszczeniu. Biedna Nikki jest załamana i nie wie co ma robić dalej. Czy Nikki postanowi zrobić nową pracę plastyczną? Czy przyjaciele jej pomogą? I czy jest taka szansa, że wygra konkurs? Tego możecie się dowiedzieć czytając
„Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole”. Książka jest moim zdaniem bardzo fajna. Zawiera dużą dawkę humoru. Czyta się ją jednym tchem, aż trudno się oderwać. Naprawdę warto ją przeczytać!
Maja Wudarzewska kl. 4b
Mam dużo ulubionych książek, lecz moim zdaniem jedną z najfajniejszych jest książka Rachel Russem pt. „Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole!”. Jest to pierwsza część serii „Dzienniki Nikki”. W sumie pojawiły się dotąd trzy części. W tym artykule chciałam napisać o pierwszej z nich. Książka opowiada o trzynastoletniej dziewczynce, którą właśnie przyjęli do gimnazjum o nazwie Westchester Country Day. Nikki na początku jest bardzo nieszczęśliwa. Mama daje jej wtedy w prezencie zamiast normalnej komórki, jakąś pustą książkę, którą nazywa dziennikiem. Nikki zastanawiała się po co jej potrzebny dziennik, skoro swoje sekrety umieszcza na blogu. Tata pracuje w zakładzie dezynsekcji, a jej młodsza siostra Brianna bardzo ją denerwuje. Jednak najgorsze jest to, że jest samotna i ma szafkę koło najpopularniejszej dziewczyny w szkole, złośliwej i wrednej MacKenzle. Z czasem sytuacja poprawia się. Nikki zaprzyjaźnia się z Chloe, Zoe i zostają najlepszymi przyjaciółkami. Razem pomagają w bibliotece
szkolnej i wspaniale się przy tym bawią. Okazuje się, że Nikki ma niezwykły talent do rysowania zwykłym długopisem niezwykłych tatuaży. Przez pewien czas czuje się jak prawdziwa gwiazda w szkole i zaczyna się kolegować z Brandonem, który bardzo się jej podoba. Wkrótce w szkole ogłoszony zostaje konkurs plastyczny. Nikki postanawia wziąć w nim udział, podobnie jak MacKenzle ze swoimi projektami mody. W pewien dziwny sposób praca Nikki ulega zniszczeniu. Biedna Nikki jest załamana i nie wie co ma robić dalej. Czy Nikki postanowi zrobić nową pracę plastyczną? Czy przyjaciele jej pomogą? I czy jest taka szansa, że wygra konkurs? Tego możecie się dowiedzieć czytając
„Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole”. Książka jest moim zdaniem bardzo fajna. Zawiera dużą dawkę humoru. Czyta się ją jednym tchem, aż trudno się oderwać. Naprawdę warto ją przeczytać!
Maja Wudarzewska kl. 4b
środa, 27 marca 2013
Jak przetrwać zimę?
Już niedługo, bo 22 grudnia rozpoczyna się kalendarzowa zima. Jedni się z tego bardzo cieszą, a inni wręcz przeciwnie. Ja osobiście nie mogę się doczekać zimowego szaleństwa. Dlaczego niektórzy ludzie tak nie lubią zimy? Może po prostu nie lubią kiedy jest zimno czy sypie śnieg? Jak temu zapobiec, a równocześnie sprawić, że zima będzie naszą ulubioną porą roku? Tego właśnie dowiecie się w moim artykule. Wielu osobom przeszkadza, kiedy na dworze jest zimno. Jest na to jedna rada - ciepło się ubierać. Problem w tym, że takie ubieranie wielu warstw ubrań też nie jest przyjemne, ponieważ, kiedy choć chwilę dłużej przebywamy ciepło ubrani w zamkniętym pomieszczeniu, szybko możemy się zgrzać, co po wyjściu na dwór może doprowadzić do przeziębienia, a więc jedynym wyjściem jest to, aby ubierać się zaraz przed wyjściem na dwór.
Zima kojarzy się nam głównie ze śniegiem, za czym idą zaspy, w których samochody mogą się zakopać. Co prawda my, dzieci nie prowadzimy jeszcze samochodów, ale to może być rada dla dorosłych : jeżeli jest naprawdę dużo śniegu, zakładajcie łańcuchy przeciwśnieżne. Poruszajmy się po jezdni ostrożnie
oraz starajmy się jeździć po „większych” drogach, ponieważ na tych osiedlowych zawsze jest więcej zasp. Następnym „minusem” zimy są dla niektórych Święta Bożego Narodzenia. Jak wiadomo, na Wigilię przygotowujemy dużo smacznych, ale też niestety kalorycznych potraw, po których zjedzeniu możemy utyć, czego nikt nie lubi. Ale, ale! Przecież każdy
problem jest do rozwiązania! Są dwa wyjścia : albo po prostu jedzmy mniej, nie odmawiając sobie przyjemności skosztowania dwunastu wigilijnych potraw lub zażywajmy więcej ruchu; można wyjść na spacer, pojeździć na łyżwach lub nartach, pozjeżdżać z górki na sankach i wiele, wiele innych. W naszej „białej” porze roku, chodniki są bardzo oblodzone, więc łatwo można się poślizgnąć i złamać rękę czy nogę. Większość chodników jest posypana solą lub piaskiem, ale jeżeli ich tam nie ma, starajmy się iść powoli i ostrożnie, a w miarę możliwości nawet po trawniku. Jak już mówiłam, na oblodzonych jezdniach i chodnikach jest sól, po której chodzimy, przez co na naszych butach często pojawiają się białe zacieki. Powoduje to, że buty wyglądają niechlujnie, a co najgorsze, krócej mogą nam służyć. Na szczęście w sklepach można kupić specjalne impregnaty do butów zimowych, które temu zapobiegają. Ja również kiedyś nie lubiłam zimy, ale uświadomiłam sobie, że wcale nie jest taka zła i od tamtego czasu jest moją ulubioną porą roku. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam przetrwać zimę, a na koniec życzę wszystkim Wesołych Świąt
Bożego Narodzenia!
Aleksandra Śmietana kl. 5a
Już niedługo, bo 22 grudnia rozpoczyna się kalendarzowa zima. Jedni się z tego bardzo cieszą, a inni wręcz przeciwnie. Ja osobiście nie mogę się doczekać zimowego szaleństwa. Dlaczego niektórzy ludzie tak nie lubią zimy? Może po prostu nie lubią kiedy jest zimno czy sypie śnieg? Jak temu zapobiec, a równocześnie sprawić, że zima będzie naszą ulubioną porą roku? Tego właśnie dowiecie się w moim artykule. Wielu osobom przeszkadza, kiedy na dworze jest zimno. Jest na to jedna rada - ciepło się ubierać. Problem w tym, że takie ubieranie wielu warstw ubrań też nie jest przyjemne, ponieważ, kiedy choć chwilę dłużej przebywamy ciepło ubrani w zamkniętym pomieszczeniu, szybko możemy się zgrzać, co po wyjściu na dwór może doprowadzić do przeziębienia, a więc jedynym wyjściem jest to, aby ubierać się zaraz przed wyjściem na dwór.
Zima kojarzy się nam głównie ze śniegiem, za czym idą zaspy, w których samochody mogą się zakopać. Co prawda my, dzieci nie prowadzimy jeszcze samochodów, ale to może być rada dla dorosłych : jeżeli jest naprawdę dużo śniegu, zakładajcie łańcuchy przeciwśnieżne. Poruszajmy się po jezdni ostrożnie
oraz starajmy się jeździć po „większych” drogach, ponieważ na tych osiedlowych zawsze jest więcej zasp. Następnym „minusem” zimy są dla niektórych Święta Bożego Narodzenia. Jak wiadomo, na Wigilię przygotowujemy dużo smacznych, ale też niestety kalorycznych potraw, po których zjedzeniu możemy utyć, czego nikt nie lubi. Ale, ale! Przecież każdy
problem jest do rozwiązania! Są dwa wyjścia : albo po prostu jedzmy mniej, nie odmawiając sobie przyjemności skosztowania dwunastu wigilijnych potraw lub zażywajmy więcej ruchu; można wyjść na spacer, pojeździć na łyżwach lub nartach, pozjeżdżać z górki na sankach i wiele, wiele innych. W naszej „białej” porze roku, chodniki są bardzo oblodzone, więc łatwo można się poślizgnąć i złamać rękę czy nogę. Większość chodników jest posypana solą lub piaskiem, ale jeżeli ich tam nie ma, starajmy się iść powoli i ostrożnie, a w miarę możliwości nawet po trawniku. Jak już mówiłam, na oblodzonych jezdniach i chodnikach jest sól, po której chodzimy, przez co na naszych butach często pojawiają się białe zacieki. Powoduje to, że buty wyglądają niechlujnie, a co najgorsze, krócej mogą nam służyć. Na szczęście w sklepach można kupić specjalne impregnaty do butów zimowych, które temu zapobiegają. Ja również kiedyś nie lubiłam zimy, ale uświadomiłam sobie, że wcale nie jest taka zła i od tamtego czasu jest moją ulubioną porą roku. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam przetrwać zimę, a na koniec życzę wszystkim Wesołych Świąt
Bożego Narodzenia!
Aleksandra Śmietana kl. 5a
wtorek, 26 marca 2013
Jak spędzić długie zimowe wieczory?
Dni są coraz krótsze, a noce dłuższe. Jak spędzić ten czas? Przeczytaj ten artykuł, a na pewno się dowiesz! Oto niektóre propozycje : możesz pograć w gry planszowe, z rodzeństwem bądź z całą swoją rodziną. Możesz poczytać ciekawą książkę. Ja polecam „Nieznane przygody Mikołajka”. Możesz zaprosić przyjaciół do siebie i pooglądać film na DVD. No i ostatnia wersja! Internet! No bo w końcu od czego go mamy. Poszukaj ciekawej gry. I jeszcze jedno, przygotuj sobie koniecznie gorący napój. Przepis na gorący napój : potrzebujesz : 1 torebkę czarnej herbaty, 2 plasterki cytryny, szczyptę goździków, szklankę gorącej wody, 1 łyżeczkę miodu. Przygotowanie : do kubka włóż torebkę czarnej herbaty. Zalej gorącą wodą. Dodaj goździki, plasterki cytryny oraz łyżeczkę miodu. Wszystko zamieszaj i gotowe!
Ola Grzybowska kl. 4b
Dni są coraz krótsze, a noce dłuższe. Jak spędzić ten czas? Przeczytaj ten artykuł, a na pewno się dowiesz! Oto niektóre propozycje : możesz pograć w gry planszowe, z rodzeństwem bądź z całą swoją rodziną. Możesz poczytać ciekawą książkę. Ja polecam „Nieznane przygody Mikołajka”. Możesz zaprosić przyjaciół do siebie i pooglądać film na DVD. No i ostatnia wersja! Internet! No bo w końcu od czego go mamy. Poszukaj ciekawej gry. I jeszcze jedno, przygotuj sobie koniecznie gorący napój. Przepis na gorący napój : potrzebujesz : 1 torebkę czarnej herbaty, 2 plasterki cytryny, szczyptę goździków, szklankę gorącej wody, 1 łyżeczkę miodu. Przygotowanie : do kubka włóż torebkę czarnej herbaty. Zalej gorącą wodą. Dodaj goździki, plasterki cytryny oraz łyżeczkę miodu. Wszystko zamieszaj i gotowe!
Ola Grzybowska kl. 4b
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

