środa, 27 lutego 2019
RECENZJA ,,STUDIUM W RÓŻU”
Piękna wiktoriańska Anglia u schyłku dziewiętnastego wieku. Czasy angielskiej arystokracji, pełnych przepychu sukni, nienagannych manier oraz picia czarnej, popołudniowej herbaty. Nic dziwnego, że swoją dostojnością okres ten inspiruje wielu artystów, w tym również autorów recenzowanej przeze mnie mangowej adaptacji serii o Sherlocku Holmesie. Arthur Conan Doyle pierwsze wydanie powieści o słynnym detektywie napisał już w 1887 roku, jednak mangę ,,Studium w Różu” opublikowano stosunkowo niedawno, bo w 2013 roku.
Fabułę najsłynniejszej części serii z pewnością kojarzą wszyscy-ekscentryczny Sherlock Holmes poznaje doktora Johna Watsona, weterana wojennego. Niedługo potem, mężczyźni decydują się wspólnie wynająć mieszkanie 221B przy londyńskiej ulicy Baker Street. Jeszcze nie wiedzą, że najbliższe, mrożące krew w żyłach wydarzenia, dadzą początek ich długoletniej, choć niekiedy niełatwej przyjaźni.
Nie będę ukrywać, że do pozycji tej podeszłam z niemałym dystansem-nie byłam bowiem do końca przekonana, czy przez ponowne napisanie scenariusza oraz przedstawienie detektywistycznych przygód we współczesnej odsłonie, swojego pierwotnego kunsztu nie utraci sama fabuła. Na szczęście Steven Moffat oraz Mark Gatiss postarali się, by czytelnik nie odczuł naniesionych zmian, dzięki czemu całą mangę czyta się dość szybko i przyjemnie. W recenzowanym kryminale nie dopatrzyłam się ani dziur logicznych, ani fabularnych, co zdecydowanie ułatwiło mi śledzenie dróg dedukcji niesamowitego Sherlocka. Również i ze strony technicznej manga dobrze się prezentuje-kadry komiksu wyglądają schludnie i przejrzyście, a ilustracje narysowane zostały przyjemnym dla oka stylem.
Dzieło to z pewnością spodoba się czytelnikom lubiącym krótkie, lekkie kryminały, nieszablonową fabułę oraz oryginalne wykreowanie postaci. Faktem pozostaje jednak, że japońskie ,,Studium w Różu” w wielu aspektach nie dorasta do pięt swojemu XIX-wiecznemu pierwowzorowi.
Weronika kl. 8b
poniedziałek, 25 lutego 2019
RECENZJA „BAŚNIOBORU”
Chciałabym przedstawić Wam książkę pod tytułem „Baśniobór” Brandona Mulla. „Baśniobór” długo utrzymywał się na listach bestsellerów.
Kendra i Seth są rodzeństwem. Na wakacje przyjeżdżają do babci i dziadka. Z początku wydaje im się, że spędzą tam długie i mało ciekawe dwa tygodnie. Szybko jednak okazuje się, że posiadłość babci i dziadka Sorenson skrywa pewną magiczną tajemnicę. Odkrywają świat wróżek, faunów, elfów i innych baśniowych stworzeń żyjących w rezerwacie zwanym Baśnioborem. Ale czy wszystkie istoty, które spotkają na swojej drodze są aż tak bajeczne i dobre? O tym przekonacie się czytając tę opowieść.
W książce jest mnóstwo zwrotów akcji! Pomysł autora na świat przedstawiony był naprawdę oryginalny. Ciekawi bohaterowie przykuwali uwagę czytelników, natomiast baśniowe istoty wprowadzały do książki pewien magiczny i fantastyczny klimat.
Fabuła może zaciekawić zarówno młodszych, jak i starszych odbiorców. Z tego powodu chciałabym polecić ją wszystkim, niezależnie od wieku, którzy poszukują ciekawej książki z gatunku fantasy.
Zofia kl. 4g
niedziela, 10 maja 2015
Moja wyprawa
Gdy pewnego pięknego poranka wybrałem się na spacer, zauważyłem, że trawa jest niebieska. Pomyślałem:
- Ale super! Nareszcie trawa nabrała jakiegoś atrakcyjnego koloru.
Chwilami myślałem dlaczego wcześniej trawa nie była niebieska. Przecież gdyby tak było, większość dzieci bardzo by się ucieszyło.
Dopiero później zauważyłem, że nikt nie chodzi po mieście, a była godzina 08:26, ale pomyślałem:
- Fajnie, będzie mało ludzi w sklepie i będzie więcej dla mnie.
Ku mojemu zdziwieniu w sklepie nikogo nie było. Nie było też produktów, ale sklep był otwarty.
Postanowiłem zobaczyć, czy Empik też jest nieczynny, gdyż moim spacerowym celem było kupienie w Empiku gry The SimsTM 4.
Idąc w stronę sklepu nuciłem piosenkę Krzysztofa Morgiela pt. „Wiosna”
Następnie usłyszałem głos kamerzysty:
- Stop. W ogóle pana nie słychać. Od początku.
I tak wszystko się powtórzyło.
Mateusz Popik kl. 4 A
Magiczny wiosenny las
Bawiłam się na łące i nagle zobaczyłam las. To nie był zwykły las wszystko było kolorowe. Drzewa były pokryte pięknymi zielonymi listkami, spod których wystawały kwiaty w kolorze fioletowym, czerwonym, różowym i żółtym. W oddali zobaczyłam siwego jednorożca, który bacznie mnie obserwował. Nie wiedziałam co mam zrobić, ale on przygalopował do mnie….. Zdziwiłam się bardzo kiedy powiedział: - Nie bój się. Wskakuj a zabiorę cię w piękne miejsce. Wsiadłam i ruszył galopem. Wiatr rozwiewał mi włosy. A po dwóch minutach naszej podróży byliśmy na miejscu. Zapytałam: - Jak się nazywasz?
- Angel - odpowiedział i spojrzał na mnie ze zdziwieniem….
Nie wiedziałam co się dzieje i spojrzałam, i nagle znalazłam się nad ziemią.
Kiedy już opadłam na trawę to wtedy pojawiła się piękna sukienka. Była koloru ciemnego różu, przyozdobiona brokatem. Angel miał piękne siodło z liści ozdobione patykami, które były pięknie wystrugane. A na jego grzbiecie pojawiły się skrzydła anielskie. Po chwili patrząc na mnie, zwrócił się do mnie z tymi słowami:
- Mam już właścicielkę - Ciebie.
- Ja nie……nie wiem co powiedzieć.
-Nic. Ale pewnie będziesz o mnie dbać.
-Jasne że tak!
Pogalopowaliśmy razem przez ten piękny las, a on był szczęśliwy tak jak ja.
Maja Guzek kl. 4 A
środa, 15 kwietnia 2015
W zimie dzieci śnieżkami się rzucają,
lepią bałwana i na sankach zjeżdżają.
W zimie Wigilia, Boże Narodzenie i Święty Mikołaj
Grzecznym dzieciom prezenty rozdaje.
W zimie drobny śnieżek prószy
a nam bez czapek marzną uszy.
Zimą każdy niecierpliwie czeka na ferie
z daleka od kłopotów, od szkoły, od nauki i pracy,
bo zimowy wypoczynek bardzo lubią Polacy!!!
W zimie sporty uprawia się różne
panczeny, narciarstwo oraz saneczkarstwo.
O zimie można mówić dobrze i źle,
bo zima strony ma dwie
i to się oczywiście wie.
Aleksandra Bajda kl. 2b
środa, 17 grudnia 2014
Na śniegu i lodzie
więc bałwan mógł być takiej wielkości jakiej chciałyśmy. Po około dwóch godzinach skończyłyśmy lepić naszego wielkiego bałwana.
Był duży i piękny, a swoim uśmiechem zachęcał do zimowych zabaw.Postanowiłyśmy wracać do domu i wtedy zobaczyłyśmy w oddali zamarznięty staw. Jedna z moich koleżanek Ala chciała wejść na lód. Wszystkie namawiałyśmy ją, żeby nie wchodziła na zamarznięty staw, bo lód może pęknąć. Niestety nie chciała nas słuchać i odważnie wkroczyła na lodową taflę stawu. Wtedy usłyszałyśmy głośny trzask pękającego lodu i zobaczyłyśmy wpadającą koleżankę do wody! Nagle zrobiło się niebezpiecznie i groźnie, ale szybko pojęłam decyzję by jedna z nas zadzwoniła do rodziców, a reszta przyjaciółek za pomocą kijów próbowała ją wyciągnąć z wody. Woda była lodowata, a robiło się coraz zimniej. Ola przebywała w wodzie i krzyczała do nas ze już prawie zamarza. Na szczęście przyjechali jej rodzice z liną. Rzucili linę do wody w stronę córki. Ona ją chwyciła i szczęśliwie została uratowana. Mama Oli otuliła córkę kocem i wszyscy pojechaliśmy do swoich domów. Na szczęście groźna przygoda zakończyła się pozytywnie, bo nikt nie ucierpiał. Nawet Ola nie zachorowała, ale dostała nauczkę od losu i postanowiła, że już zawsze będzie rozsądna i już nigdy tego nie zrobi, bo gdyby nie jej rodzice nie wiadomo jak by się to skończyło.
Aleksandra Gaweł 4E
Zimowy spacer
i na naszych rękach wróciły do domu. Tam dodatkowo były ogrzewane suszarkami, a my z koleżanką wypiłyśmy gorącą herbatę. Wszystkim było cieplutko i miło. Przygoda na zimowym spacerze zakończyła się szczęśliwie. Nikt z nas się nie rozchorował, a na przyszłość będziemy pamiętały, żeby nie przybywać zbyt długo na dworze podczas mroźnej pogody.
Magdalena Banaś KL.4E
Sarny zimą
i skierował się do paśnika, który znajdował się obok domu i wtedy zobaczył, że jest pusty. Szybkim krokiem udał się do stodoły i zabrał całe siano jakie mu zostało, a nie było go dużo. Nakarmił tym biedną małą sarenkę i pośpiesznie pobiegł do lasu. Chciał zobaczyć czy inne zwierzęta mają pod dostatkiem jedzenia. Okazało się, że inne paśniki też są puste. Dziadek bardzo się zmartwił zaistniałą sytuacją, ale wiedział, że w okolicy znajduje się sklep z różnorodną karmą dla zwierząt, więc postanowił jak najszybciej zrobić w nim zakupy. Zakupione siano i paszę dla zwierząt załadował na przyczepę i traktorem porozwoził do pustych paśników. Wiedział bowiem, ze czas zimy to trudny okres dla wszystkich mieszkańców lasu. Każdy wrażliwy człowiek powinien w miarę swoich możliwości pomagać zwierzętom podczas zimy.
Ania Dejnak kl. 4 e
środa, 26 marca 2014
Wszyscy mówią, że Floryda to super miejsce, że tu człowiek staje się dobry, że tu człowiek dowiaduje się kim jest naprawdę. To bzdury ! Ja tu mieszkam od pięciu lat, kiedy przeprowadziłam się tu z rodzicami. Jedynym plusem tego wyjazdu jest to, że tu mieszka moja najlepsza przyjaciółka z przedszkola. Do tej pory gadałam z nią esemesując lub przez skype΄a. A tak w ogóle to jestem Vanessa.
W tej szkole dowiedziałam się, co to znaczy mieć prawdziwych przyjaciół na których możesz liczyć przez cały czas. Nie ważne, gdzie jesteś i która jest godzina.
Poznaliśmy się na wf – ie. Wiem trochę dziwna sytuacja. Nasza szóstka została w jednej drużynie do zbijaka. No i graliśmy, aż Scharpei z 3a uderzyła mnie piłką o ciut za mocno. Cała piątka zaniosła mnie do pielęgniarki. Za drugim razem spotkaliśmy się na kółku muzycznym. Jeden raz wystarczył, abyśmy zostali przyjaciółmi na zawsze. Dużo razem ćwiczyliśmy, co bardzo mnie cieszyło.
Magdalena Czarnecka kl. 6c
poniedziałek, 6 maja 2013
Witam naszych czytelników! Pewnie niektórzy z Was oglądali już film „Hobbit : Niezwykła Podróż” (oryginalny tytuł : „Hobbit : Unexpected Journey”), ale myślę, że pisząc ten artykuł pokażę wam dobre i złe strony tego filmu. Nawet jeśli czytaliście już książkę „Hobbit : czyli tam i z powrotem”, na której podstawie powstał ten film, to po obejrzeniu na pewno nie powiecie, że był on nudny. Peter Jackson (reżyser) postanowił skorzystać z niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które w osobnej książce wydał jego syn (syn Tolkiena).
O czym mowa?
Film zaczyna się od opowieści starego już hobbita Bilba Bagginsa o jego przygodzie sprzed kilkudziesięciu lat. Hobbici to ród istot podobnych do ludzi, lecz mniejszych, o wzroście około 30 - 40 cm, bardzo owłosionych i o twardych stopach, lubiących ciszę i spokój. Bilbo opowiada o mieście Dale (czytaj : Dal) i o jego mieszkańcach (ludziach). Mówi również o potężnym królestwie krasnoludów Erebor, które leży w Samotnej Górze obok Dale. Krasnoludy te żyją w przyjaźni z ludźmi z Dale. Królem Ereboru jest Thror. Ma on syna Thraina, którego to synem jest Thorin Dębowa Tarcza. Thorin zawdzięcza swój
przydomek jednej z bitew, podczas której użył kawałka dębu jako tarczy. Pewnego dnia krasnoludy znajdują Arcyklejnot. Niedługo po tym do Samotnej Góry przybywa smok Smaug, który wygania krasnoludy z Erebor i niszczy całe miasto Dale. Elfy z Mrocznej puszczy wraz z ich królem widzą to, lecz nie robią nic w tej sprawie. Gdy krasnoludy uciekają z Ereboru, Thorin krzyczy do elfów o pomoc, jednak elfy odjeżdżają. Thorin nie zapomina o tym.
Dobre strony filmu
Film ma świetne efekty specjalne, jednak najsilniejszą jego stroną jest muzyka, która jest idealnie dobrana w zależności od sytuacji. Aktorzy świetnie odegrali swoje role, oddając wszystkie cechy książkowych postaci.
Złe strony filmu
Chciałem Wam pokazać złe strony tego filmu, lecz nie mogłem doszukać się niczego oprócz jednej, czy dwóch trochę „przesadzonych” scen, gdyż film jest tak dobrze nakręcony, że trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawostki
Jako, że jestem wielkim fanem książek J. R. R. Tolkiena przedstawię Wam również kilka ciekawostek. Warto wiedzieć, że Tolkien jako języka krasnoludów (w filmie pojawia się co prawda tylko raz) użył języków słowiańskich (polski, słowacki, czeski), co słychać na początku filmu, gdy Thorin krzyczy o pomoc i słychać, jak mówi „pomoc”. Językiem orków jest język rosyjski.
Rady
Radzę wszystkim osobom wybrać się na film w wersji z napisami, ponieważ jedynie wtedy słychać języki orków oraz krasnoludów, a bez nich cały film staje się mniej ciekawy.
Kacper Błasiak kl. 5a
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Mam dużo ulubionych książek, lecz moim zdaniem jedną z najfajniejszych jest książka Rachel Russem pt. „Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole!”. Jest to pierwsza część serii „Dzienniki Nikki”. W sumie pojawiły się dotąd trzy części. W tym artykule chciałam napisać o pierwszej z nich. Książka opowiada o trzynastoletniej dziewczynce, którą właśnie przyjęli do gimnazjum o nazwie Westchester Country Day. Nikki na początku jest bardzo nieszczęśliwa. Mama daje jej wtedy w prezencie zamiast normalnej komórki, jakąś pustą książkę, którą nazywa dziennikiem. Nikki zastanawiała się po co jej potrzebny dziennik, skoro swoje sekrety umieszcza na blogu. Tata pracuje w zakładzie dezynsekcji, a jej młodsza siostra Brianna bardzo ją denerwuje. Jednak najgorsze jest to, że jest samotna i ma szafkę koło najpopularniejszej dziewczyny w szkole, złośliwej i wrednej MacKenzle. Z czasem sytuacja poprawia się. Nikki zaprzyjaźnia się z Chloe, Zoe i zostają najlepszymi przyjaciółkami. Razem pomagają w bibliotece
szkolnej i wspaniale się przy tym bawią. Okazuje się, że Nikki ma niezwykły talent do rysowania zwykłym długopisem niezwykłych tatuaży. Przez pewien czas czuje się jak prawdziwa gwiazda w szkole i zaczyna się kolegować z Brandonem, który bardzo się jej podoba. Wkrótce w szkole ogłoszony zostaje konkurs plastyczny. Nikki postanawia wziąć w nim udział, podobnie jak MacKenzle ze swoimi projektami mody. W pewien dziwny sposób praca Nikki ulega zniszczeniu. Biedna Nikki jest załamana i nie wie co ma robić dalej. Czy Nikki postanowi zrobić nową pracę plastyczną? Czy przyjaciele jej pomogą? I czy jest taka szansa, że wygra konkurs? Tego możecie się dowiedzieć czytając
„Dzienniki Nikki, nie tylko o szkole”. Książka jest moim zdaniem bardzo fajna. Zawiera dużą dawkę humoru. Czyta się ją jednym tchem, aż trudno się oderwać. Naprawdę warto ją przeczytać!
Maja Wudarzewska kl. 4b
środa, 27 marca 2013
Już niedługo, bo 22 grudnia rozpoczyna się kalendarzowa zima. Jedni się z tego bardzo cieszą, a inni wręcz przeciwnie. Ja osobiście nie mogę się doczekać zimowego szaleństwa. Dlaczego niektórzy ludzie tak nie lubią zimy? Może po prostu nie lubią kiedy jest zimno czy sypie śnieg? Jak temu zapobiec, a równocześnie sprawić, że zima będzie naszą ulubioną porą roku? Tego właśnie dowiecie się w moim artykule. Wielu osobom przeszkadza, kiedy na dworze jest zimno. Jest na to jedna rada - ciepło się ubierać. Problem w tym, że takie ubieranie wielu warstw ubrań też nie jest przyjemne, ponieważ, kiedy choć chwilę dłużej przebywamy ciepło ubrani w zamkniętym pomieszczeniu, szybko możemy się zgrzać, co po wyjściu na dwór może doprowadzić do przeziębienia, a więc jedynym wyjściem jest to, aby ubierać się zaraz przed wyjściem na dwór.
Zima kojarzy się nam głównie ze śniegiem, za czym idą zaspy, w których samochody mogą się zakopać. Co prawda my, dzieci nie prowadzimy jeszcze samochodów, ale to może być rada dla dorosłych : jeżeli jest naprawdę dużo śniegu, zakładajcie łańcuchy przeciwśnieżne. Poruszajmy się po jezdni ostrożnie
oraz starajmy się jeździć po „większych” drogach, ponieważ na tych osiedlowych zawsze jest więcej zasp. Następnym „minusem” zimy są dla niektórych Święta Bożego Narodzenia. Jak wiadomo, na Wigilię przygotowujemy dużo smacznych, ale też niestety kalorycznych potraw, po których zjedzeniu możemy utyć, czego nikt nie lubi. Ale, ale! Przecież każdy
problem jest do rozwiązania! Są dwa wyjścia : albo po prostu jedzmy mniej, nie odmawiając sobie przyjemności skosztowania dwunastu wigilijnych potraw lub zażywajmy więcej ruchu; można wyjść na spacer, pojeździć na łyżwach lub nartach, pozjeżdżać z górki na sankach i wiele, wiele innych. W naszej „białej” porze roku, chodniki są bardzo oblodzone, więc łatwo można się poślizgnąć i złamać rękę czy nogę. Większość chodników jest posypana solą lub piaskiem, ale jeżeli ich tam nie ma, starajmy się iść powoli i ostrożnie, a w miarę możliwości nawet po trawniku. Jak już mówiłam, na oblodzonych jezdniach i chodnikach jest sól, po której chodzimy, przez co na naszych butach często pojawiają się białe zacieki. Powoduje to, że buty wyglądają niechlujnie, a co najgorsze, krócej mogą nam służyć. Na szczęście w sklepach można kupić specjalne impregnaty do butów zimowych, które temu zapobiegają. Ja również kiedyś nie lubiłam zimy, ale uświadomiłam sobie, że wcale nie jest taka zła i od tamtego czasu jest moją ulubioną porą roku. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam przetrwać zimę, a na koniec życzę wszystkim Wesołych Świąt
Bożego Narodzenia!
Aleksandra Śmietana kl. 5a
wtorek, 26 marca 2013
Dni są coraz krótsze, a noce dłuższe. Jak spędzić ten czas? Przeczytaj ten artykuł, a na pewno się dowiesz! Oto niektóre propozycje : możesz pograć w gry planszowe, z rodzeństwem bądź z całą swoją rodziną. Możesz poczytać ciekawą książkę. Ja polecam „Nieznane przygody Mikołajka”. Możesz zaprosić przyjaciół do siebie i pooglądać film na DVD. No i ostatnia wersja! Internet! No bo w końcu od czego go mamy. Poszukaj ciekawej gry. I jeszcze jedno, przygotuj sobie koniecznie gorący napój. Przepis na gorący napój : potrzebujesz : 1 torebkę czarnej herbaty, 2 plasterki cytryny, szczyptę goździków, szklankę gorącej wody, 1 łyżeczkę miodu. Przygotowanie : do kubka włóż torebkę czarnej herbaty. Zalej gorącą wodą. Dodaj goździki, plasterki cytryny oraz łyżeczkę miodu. Wszystko zamieszaj i gotowe!
Ola Grzybowska kl. 4b
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Nasza klasa III c
każdy bardzo stara się.
By jedynki nie zarobić
mocno trzeba się nagłowić.
My lubimy naszą szkołę
nikt nie wyjdzie z niej matołem.
Nasza Pani uczy nas,
by nauka nie szła w las.
Każdy w klasie kumpli ma,
nigdy nudno nie jest nam.
Kiedy w szkole
dzwonek dzwoni
to na przerwę każdy goni.
Jak tam w piłkę gramy,
piękne gole zdobywamy.
Kiedy lekcje zakończymy
wszyscy bardzo się cieszymy.
Gdy po lekcjach chwilę mamy
na podwórko wybiegamy.
Cóż tu jeszcze mówić Chcę,
to jest klasa III c
Bartosz Dynia
czwartek, 8 listopada 2012
JACY JESTEŚMY?
Jaka jestem?
Imię Jagoda jest pochodzenia: germańskiego. Kobiety o tym imieniu są uczuciowe, ambitne i wrażliwe. Lubią chodzić własnymi ścieżkami. Są bardzo odważne w wypowiadaniu swoich przekonań i bronią wybrane przez siebie ideały. Lubią być paniami swojego domu. Słynne imienniczki: • Jagoda Gołek — polska szachistka, • Jagoda Pietruszkówna — polska aktorka, • Jagoda Stach — polska aktorka. Jestem osobą prawdomówną i uczciwą, bo nie kłamię i dotrzymuję słowa. Mój ulubiony przedmiot w szkole to informatyka, dlatego że lubię pracować przy komputerze. Interesuje się kotami, ponieważ są moimi ulubionymi zwierzętami. Chętnie naśladuję moje koleżanki, które pomagają innym dzieciom. Nie lubię jak dzieci się biją i przeklinają. Na wakacje jeżdżę na kolonie. Ostatnio byłam nad Morzem Bałtyckim i morze było bardzo zimne. Zanim zaczęliśmy pływać, musieliśmy złapać się za ręce, a potem się położyć w wodzie. Przez chwilę woda była zimna, ale za chwilę wszyscy się przyzwyczailiśmy do jej temperatury. Moja ulubiona pora roku to lato, bo są wtedy ulubione wakacje. Moim marzeniem jest mieć hotel dla kotów razem z moją koleżanką Oliwią.Jagoda kl. III
Jaka jestem?
Mam na imię Dorota. Imię Dorota jest pochodzenia greckiego, od słów, doron – dar i theos – bóg. Oznacza: ta, która przyszła na świat jako dar boży. Znane osoby to Święta Dorota z Cezarei, Dorota z Mątowów, Dorota Gardias, Dorota Wellman, Dorota Zawadzka, Dorota Rabczewska. Jestem słowna, wytrwała i uczciwa. Jestem pracowita, bo lubię pracować w grupie sama i nie mam żadnej jedynki. Mój ulubiony przedmiot to informatyka, ponieważ lubię pracować na komputerze. Lubię odrabiać zadania domowe, grać w ciekawe gry i pracować w grupie. Lubię jeździć na rowerze, na rolkach i grać w babinktona. Mam dodatkowe zajęcia poza szkołą z tańca hip-hopu. Lubię czasem żartować. Naśladuję chętnie Igę, bo jest wzorową uczennicą. Jest miła, tolerancyjna i dobra. Nie akceptuję agresywnego zachowania, czyli bicia kolegów, mówienia brzydkich słów. Wakacje spędzam z dziadkami i zawsze jeżdżę nad morze. Jest to bardzo miły dla mnie czas. W domu najchętniej gram na komputerze i w gry planszowe. Kiedy byłam w Chorwacji i kąpałam się w morzu to tata złapał kraba. Lubię lato, bo jest ciepło i można się kąpać i są wtedy wakacje. Moje marzenie to mieć chłopaka.Dorota kl. III
Jaki jestem?
Mam na imię Kajtek. Moje imię jest pochodzenia łacińskiego, wywodzi się od imienia Cajetanus. Moi sławni imiennicy to:Kajetan Kajetanowicz (rajdowiec)
Kajetan Lewandowski (aktor)
Kajetan Pogorzelczyk (piłkarz Pogoni Szczecin).
Jestem słowny, pracowity, prawdomówny, uczciwy
i opanowany. Mówię prawdę i umiem się opanować. Mój ulubiony przedmiot w szkole to WF, bo czasami możemy pograć w piłkę i pobiegać. Bardzo lubię piłkę nożną i pracę przy komputerze (czyli lubię grać na komputerze). Nie lubię sprzątać w pokoju (szczególnie gdy Mama mi to mówi, jak gram przy komputerze). Pływam, gram w piłkę nożną, gram w koszykówkę i jeżdżę na nartach. Chodzę na dodatkowy angielski, na basen i uczestniczę w zajęciach matematyczno-informatycznych. Czasami żartuję na swój temat. Chętnie śmieję się z kolegami z ich żartów. Nie lubię gdy ktoś z klasy przeklina i bije kolegów. Wakacje często spędzam na boisku, a jak w domu to przy komputerze. Ostatnio nad morzem byłem z przyjacielem Mateuszem. Wtedy moją rodzinę spotkała straszna historia, ponieważ moja Mama złamała nogę. Uwielbiam zimę, a szczególnie Boże Narodzenie. Wówczas jest taka serdeczna atmosfera, bo przyjeżdżają dziadkowie
i po prostu jest bardzo miło. Mam marzenie, żeby pojechać do Londynu i spotkać piłkarzy Chelsea i w przyszłości zostać bramkarzem Chelsea.
Kajtek kl. III
Jaka jestem?
Mam na imię Oliwia. Imię jest łacińskiego pochodzenia. Oliwia znaczy-owoc, oliwka, drzewo oliwkowe. Niektórzy traktują je jako żeńską odmianę starofrancuskiego imienia Oliver, Olicer. Kobieta o takim imieniu jest obdarzona wieloma cechami charakteru: jest dostojna, pogodna, sprawiedliwa, posłuszna rodzicom. Lubi pracowaći tworzyć. Jest uzdolniona artystycznie. Słynne imienniczki:
Olivia Newton-John - amerykańska piosenkarka,Olivia Ruiz - francuska wokalistka,
Olivia Hallinan - brytyjska aktorka,
Olivia Lufkin - piosenkarka amerykańsko – japońska.
Nie kłamię, mówię prawdę. Jestem pracowita, bo zawsze dążę wytrwale do celu. Należę do osób opanowanych. Lubię informatykę, bo robimy ciekawe rzeczy. Interesuje się psami. Lubię bawić się z moją przyjaciółką Jagodą. Jestem niejadkiem. Gram na pianinie [fortepianie]. Nie lubię jak ktoś żartuje na mój temat. Nie chcę, aby koleżanki mnie przezywały. Wakacje spędzę w Chorwacji z dziadkiem, mamą, tatą i siostrami. Najbardziej lubię lato, ponieważ są moje urodziny oraz wakacje. Moim marzeniem jest założyć hotel dla zwierząt i gabinet weterynaryjny.
Oliwia kl. III
Jaka jestem?
Mam na imię Aleksandra. Moje imię pochodzi z języka greckiego. Najpierw było tylko rodzaju męskiego. Imię Aleksander oznacza po grecku-obrońca. Moi imiennicy to: Aleksander Macedoński, Aleksander Fredro, Aleksandra Śląska i Aleksandra Kwaśniewska. Jestem słowna, prawdomówna i zawsze uczciwa, bo nie mam ochoty kłamać,dlatego że później czuje się winna. Moje ulubione przedmioty to: informatyka, matematyka i w-f, bo lubię pracować na komputerze, uprawiać sport i rozwiązywać działania matematyczne. Interesuję się grami komputerowymi i lubię bawić się z przyjaciółmi. Nie lubię odrabiać lekcji i jeździć do super marketów, bo nie chce mi się spędzać dwóch godzin w sklepie. Gram często w piłkę nożną z kolegami. Mam dodatkowy angielski i zajęcia matematyczno-informatyczne. Nie potrafię żartować na swój temat, bo wtedy czuję się smutna. Chętnie się śmieję razem z kolegami. Nie akceptuję kiedy ktoś mnie przezywa albo moje koleżanki. Wakacje najczęściej spędzam w górach, czasem w domu, ale wtedy bawię się z przyjaciółmi lub gram na komputerze. Ciekawą historię przeżyłam dwa lata temu nad morzem. Pewnego dnia zobaczyłam czapeczkę w wodzie, która się poruszała i po chwili rozpoznałam, że to meduza, więc się przeraziłam i zaczęłam krzyczeć na całą plażę. Swoją postawą wzbudziłam zainteresowanie plażowiczów, którzy byli obok mnie. Z uśmiechem potraktowali moją przygodę.
Oliwia kl. III
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
II. WIOSENNE OPOWIEŚCI STAREGO DĘBU
Opowieść dębu
W pewnym lesie, po środku słonecznej polany stało wielkie stare drzewo.
Był to stu letni dąb. Każdego roku na wiosnę, wokół dębu zbierały
się zwierzęta żeby wysłuchać opowiadania starego drzewa. Tego roku dąb
opowiedział dramatyczną historię o miłości wiosny i jesieni.
Opowieść dębu:
Raz do roku wszystkie pory roku spotykały się i omawiały problemy.
Wiosna i Jesień za duzo ze sobą nie rozmawiali, ale tego roku było
inaczej. Wiosna była tak piękna, że pan Jesień nie mógł oderwać od
niej oczu. I stało się! Zakochali się w sobie. Zaczęli się potajemnie
spotykać i coraz to większe kłopoty z tego wynikały. Np.: na wiosnę
padał śnieg, na jesieni wszystkie drzewa, krzewy i kwiaty miały pąki, a
w lecie padał ciągle deszcz i było mokro i błotnisto. Z tego
wszystkiego pory roku zaczęły sie kłócić. Wiosna i Jesień to
zauważyli i stali się bardzo smutni. Zrozumieli, że musza się rozstać
żeby przywrócić porządek w przyrodzie. Ze złamanym sercem pożegnali
się i od tej pory spotykali się już tylko na dorocznym spotkaniu pór
roku.
Tak skończyła się opowieść o miłości Wiosny do Jesieni. Po
zakończeniu opowiadania dąb powiedział zwierzętom, że dowiedział się
o tej całej historii, bo miała miejsce pod jego konarami.
Zosia Thornborrow IIIc
Listek dębu
Pewnego dnia poranna mgiełka zaczepiła listek starego dębu:
-Mój drogi, ta chmura cię za bardzo przysłania.
- Jak to, jak to ja nikogo nie przysłaniam?
-To wszyscy wpychają się na nie – powiedziała chmura.
-Właśnie, że mnie przysłaniasz – oburzyła się listek i zaczęły się kłótnie, że to chmura wszystkich przysłania.
- Dlaczego się tak kłócicie?, przecież zaczyna się wiosna i trzeba się cieszyć – rzekła stary, ale mądry dąb.
Nagle wszystkie kłótnie zamilkły. Od tej pory wszyscy w lecie żyli w zgodzie. Wiosna wszystko odmienia!
Zofia Sycz, kl. IIIc
Historia dębu
Opowieść ta zaczyna się wczesną wiosną, w parku. Mały klon został posadzony obok ogromnego starego dębu. Była ona tak stary, że nikt nie wiedział ile naprawdę ma lat. Pewnego razu klonek zapytał go o to, czy pamięta coś ze swojego dzieciństwa. Opowieść zaczyna się wczesną wiosną.
Pamiętam, kiedy byłem taki, jak ty. Wokół mnie był gęsty las, który po zimie budził się do życia. Przebiśniegi przebijały się przez cienką warstwę śniegu. Słuchałem pięknego śpiewu ptaków, a przyjemny wietrzyk poruszał mymi małymi gałązkami pełnymi pąków. Stał wtedy koło mnie przeogromny 210 letni dąb. Nagle klonek zapytał: - Gdzie go przesadzili? Dąb kontynuował swą opowieść. Niestety przyszli drwale i wycięli mego przyjaciela. Mówili, że będą z niego piękne meble na zamku. Może meble z niego stoją gdzieś w muzealnej sali? –Bardzo ciekawe. – powiedział klonek. Mam nadzieję, że także się zaprzyjaźnimy i opowiesz mi jeszcze mnóstwo innych historii.
Bartosz Dynia kl. IIIc
Opowieść starego dębu.
W lesie stał stary dąb. Miał sto lat. Obok niego stały dwa młode dęby. Pewnego razu były zaciekawione wyglądem wiosny w dzieciństwie starego dębu, więc poprosiły:
- Dębie. Opowiedz o wiośnie z twojego dzieciństwa.
- Moje dzieci, oczywiście, że wam opowiem.
Opowieść starego dębu zaczyna się bowiem w czasach wojny. Żołnierze biegali pomiędzy drzewami, kryli się za drzewami i strzelali zza drzew. Nie było czołgów, ale za to pełno min przy drzewach. Przez to wiele drzew zostało zniszczonych.
- Powiem, że uratowałem paru żołnierzy – pochwalił się dąb. Do dziś mam wbite pociski w plecach. Pamiętam partyzantów, ale nie lubiłem krwi. – powiedział.
Dąb pamięta też partyzanta, który go podlewał. Bardzo go lubił i lubi nadal. Sławomir Kasenberg kl. IIIc
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Nudzicie się? Znam sposób, jak ciekawie spędzić czas. Chcę Wam polecić książkę pt. ,,Magia Avalonu” genialnej pisarki Aprilynne Pike, która stworzyła niejeden bestseller. Jest to druga część cyklu „Skrzydła Laurel”. Bohaterka Laurel odkrywa, że jest wróżką żyjącą w normalnym świecie. Postanawia uczyć się w nieznanej sobie krainie wróżek, w Avalonie. Jednak dziewczyna nie jest sama. Na każdym kroku towarzyszy jej wartownik Tamani o szmaragdowych oczach i śnieżnej cerze. Bohaterka jest popularna w nowej szkole, ma przyjaciół i tajemniczego Tamaniego. Jednak tęskni za rodziną, przyjaciółmi i ukochanym Dawidem. Wkrótce postanawia wrócić do ludzkiej rzeczywistości, gdzie będzie musiała wypełnić niebezpieczną misję. W końcu musi wybrać : przepiękny Avalon i niesamowity Tamani, czy normalny świat, rodzina, przyjaciele i ukochany Dawid. Decyzję będzie musiała podjąć sama. Jednak czy będzie to dobry wybór?
Klaudia Laskowska kl. 5a
SPOTKANIE NAD MORZEM
Samolubna dziewczynka o imieniu Danusia, po ciężkiej chorobie (anginie), dowiaduje się od rodziców, że sama wyjedzie nad morze w celach zdrowotnych. Bardzo się ucieszyła, lecz na miejscu przestała być szczęśliwa. Pewnego razu gosposia wysyła „Nutkę” po flądry na wieś. To właśnie wtedy pierwszy raz ujrzała Elzę. Po krótkim upływie czasu zostają przyjaciółkami. Przeżywają ze sobą wspaniale chwile, a nawet przygody. Pod koniec lipca Danusia musi wrócić do domu do Torunia, ale czeka ją miła niespodzianka … . Reszty dowiecie się po przeczytaniu książki! Książka jest ciekawa i zarazem wzruszająca. Bardzo polecamy!
Zuzanna Kostrzewa, Paulina Soróbka kl. 4b
czwartek, 8 grudnia 2011
TO NIEPRAWDA, TO JA ŻYJĘ DZIĘKI WAM”
uczniowie klasy III b
Moim zdaniem mówi to człowiek do lasu. Człowiek dziękuje lasowi, że jest, bo dzięki niemu żyjemy. Drzewa odgrywają dużą rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla, dlatego takie ważne jest sadzenie drzew. Drzewa, to taka naturalna fabryka, bo produkują : drewno, owoce, tlen, ale także są podobne do ludzi, bo mają swoje rodziny lasu. Gdyby drzewa umiały mówić to podziękowałyby ludziom, że sadzą nowe drzewka i pielęgnują je. Tak naprawde ludzie żyją dzięki lasowi, a las dzięki ludziom.
Lidia Radziszewska
Las to zbiór wielu różnych gatunków drzew. Rosną w nim bardzo stare i młode drzewa. Niektóre z nich np. dęby żyją po kilkaset lat. W lesie mieszkają wilki, sarny, jelenie, łosie, dziki, wiewiórki, ptaki. Dzięki lasom żyją ludzie. Lasy darują ludziom : owoce, grzyby, zioła, drewno. Dzięki drzewom mamy tlen i czyste powietrze. Człowiek za to pielęgnuje las, wycina chore drzewa, sadzi młode, dokarmia zwierzęta w zimie, broni je przed kłusownikami, chroni rzadkie zwierzęta i rośliny. W ten sposób powiedzenie, że las bez człowieka nie może żyć, a człowiek bez lasu jest prawdziwe.
Michał Hajdamowicz
Te słowa mogą dotyczyć nas samych, czyli ludzi. Bez lasu, roślin i zwierząt nie byłoby ludzi na świecie. Drzewa dostarczają nam niezbędny do życia tlen i pożywienie. Las też dziękuje ludziom., że staramy się o niego dbać. Dlatego razem współpracujemy i sobie nawzajem pomagamy.
Filip Załanowski
Rozumiem te słowa tak, że las daje nam schronienie, dary runa leśnego : jagody, grzyby, borówki. Oczyszcza też powietrze, którym oddychamy, daje drzewo do przeróbki i na opał, a malarzom i poetom natchnienie. My odwdzięczamy się lasom dbając o środowisko, dokarmiamy zwierzęta zimą w paśnikach. Sadzimy nowe drzewka i wycinamy stare. Poruszamy się po lesie wyznaczonymi szlakami, aby nie niszczyć tego co las nam daje.
Bartosz Szczepankiewicz
Drzewa pochłaniają dwutlenek węgla i wydzielają tlen. Tlen jest niezbędny dla człowieka i zwierząt do życia. Natomiast drzewom jest potrzebny do życia dwutlenek węgla, a wytwarzają tlen, który wykorzystują ludzie i zwierzęta. Dla tego ludzie i drzewa są od siebie zależni. Człowiek powinien wycinać drzewa rozsądnie, tak aby lasy dostarczały tlenu. Leśnicy sadzą drzewa w miejsce wyciętych i zanieczyszczonych lasów. Mój tata pomagał leśnikom sadzić las. Wy też posadźcie drzewa. Chociaż jedno!
Kuba Rzepka
Życie polega na współistnieniu, przyroda jest potrzebna człowiekowi jak człowiek środowisku. Ludzie korzystając z dobrodziejstw natury mogą oddychać świeżym powietrzem, zbierać runo leśne, odprężyć się w wolnym czasie. Spacerując po lesie można napotkać zwierzęta, posłuchać śpiewu ptaków. Las bez człowieka byłby zaniedbany, konieczna jest przecinka drzew, dosadzanie nowych. Człowiek musi obsiać pola, aby ziemia wydała plon – ziarno, z którego upiecze chleb. Widzę, że moje życie oparte jest na naturze. Dzięki drzewom, ptakom, mam gdzie odpoczywać i mogę zdrowo żyć!
Dorota Polańska
Ja rozumiem ten cytat w następujący sposób : las pełni bardzo ważną rolę w życiu człowieka. Jest źródłem tlenu produkowanego przez rośliny. Z lasu pochodzi drewno, z którego wytwarza się meble, buduje się domy, mosty i wiele innych rzeczy potrzebnych do życia człowiekowi. Dzięki lasowi ludzie mają też papier. W lesie żyje wiele różnych zwierząt, które zwłaszcza w dawnych czasach były dla ludzi źródłem pożywienia. Las to także grzyby, owoce leśne. Są one również wspaniałym miejscem do spacerów, miejscem gdzie możemy odpocząć od zgiełku i hałasu, posłuchać śpiewu ptaków i poczuć zapach natury. Ludzie zawdzięczają lasom tak wiele, że bez nich nie mogliby żyć.
Tomasz Soróbka
Rozumiem to tak, że ludzie dziękują lasom, bo pochłaniają dwutlenek węgla i produkują tlen. Lasy dziękują za to, że ludzie dbają o nie i je tworzą.
Patrycja Płaskocińska
Gdyby nie było lasów, to nie byłoby ludzi i zwierząt. Bez lasów nie byłoby niczego i nikogo, ponieważ drzewa wchłaniają dwutlenek węgla i wytwarzają tlen. Z drzewa można budować domy, stoły, krzesła, łóżka, drzwi, deski do krojenia, szafki, regały, komody, doniczki, można też je wkładać do kominka i mieć w domu ciepło. Zwierzęta nie miałyby swoich domów i kryjówek. Ale gdyby nie było ludzi, to nie byłoby lasów. Bo gdyby ludzie nie dbali o las, nie sadzili nowych drzew, to las by usechł, a wszystkie zwierzęta by wyginęły. Dlatego musimy dbać o las, bo jak nie będzie lasu to nie będzie ludzi, a jak nie będzie ludzi to nie będzie lasu.
Weronika Tarnawska
To piękne zdanie rozumiem w taki sposób, że las mówi do ludzi i pięknie im dziękuje za to, że sadzą nowe drzewa, dokarmiają zwierzęta oraz próbują nie zaśmiecać środowiska. Ludzie zaś dziękują lasom za to, że : wchłaniają dwutlenek węgla, dają nam czysty tlen, dają zwierzętom schronienie. Z tego wynika, że człowiek bez drzew nie mógłby żyć, a drzewa bez ludzi by nie istniały.
Ola Grzybowska
środa, 30 listopada 2011
marudna i przestaje się uczyć. Pewnego razu, gdy zostaje sama w domu z Agnieszką, coś dziwnego zaczyna się z nią dziać. Dziewczynka odwrócona głową do poduszki zaczyna się dusić. Kasia nagle zrozumiała, jak bardzo kocha małą i zaczyna się nią dobrze opiekować. Po kilku dniach Agnieszka choruje. Kasia ma wyrzuty sumienia, ale gdy choroba Agnieszki mija, Kasia wraca do dawnego stylu życia. Znów zaczyna się uczyć i odnawia stare przyjaźnie. Tak oto wszystko dobrze się kończy!
Zuzanna Kostrzewa i Paulina Soróbka
piątek, 25 listopada 2011
W tydzień, po rozpoczęciu szkoły
Mój brat stał się bardzo wesoły,
Ponieważ dostał gierkę nową,
Taką ładną, zręcznościową.
W grę komputerową gra i gra,
A rodzice mówią, że przestać ma.
No i w końcu, w tydzień niecały
Skończył grę całą brat mój mały.
I wydawałoby się,
że nic się nie zmieniło,
Jednak zdarzyło się coś,
co mnie zadziwiło.
Wróciłem raz do domu po lekcji
I ćwiczyłem alfabet grecki.
Wtedy przyszedł brat mój mały
od alfa do omega
– powiedział ładnie cały.
Okazało się, że w grę grając,
Pojęcia o tym nie mając –
Przyswoił litery alfabetu greckiego
Od nazw sektorów
w grze brata mego.
I niech mi teraz
ktoś powie szczerze:
Że gry są bez sensu
- ja w to nie wierzę.
Przemysław Paździerkiewicz kl. 6c




