niedziela, 10 maja 2015
Magiczny wiosenny las
Bawiłam się na łące i nagle zobaczyłam las. To nie był zwykły las wszystko było kolorowe. Drzewa były pokryte pięknymi zielonymi listkami, spod których wystawały kwiaty w kolorze fioletowym, czerwonym, różowym i żółtym. W oddali zobaczyłam siwego jednorożca, który bacznie mnie obserwował. Nie wiedziałam co mam zrobić, ale on przygalopował do mnie….. Zdziwiłam się bardzo kiedy powiedział: - Nie bój się. Wskakuj a zabiorę cię w piękne miejsce. Wsiadłam i ruszył galopem. Wiatr rozwiewał mi włosy. A po dwóch minutach naszej podróży byliśmy na miejscu. Zapytałam: - Jak się nazywasz?
- Angel - odpowiedział i spojrzał na mnie ze zdziwieniem….
Nie wiedziałam co się dzieje i spojrzałam, i nagle znalazłam się nad ziemią.
Kiedy już opadłam na trawę to wtedy pojawiła się piękna sukienka. Była koloru ciemnego różu, przyozdobiona brokatem. Angel miał piękne siodło z liści ozdobione patykami, które były pięknie wystrugane. A na jego grzbiecie pojawiły się skrzydła anielskie. Po chwili patrząc na mnie, zwrócił się do mnie z tymi słowami:
- Mam już właścicielkę - Ciebie.
- Ja nie……nie wiem co powiedzieć.
-Nic. Ale pewnie będziesz o mnie dbać.
-Jasne że tak!
Pogalopowaliśmy razem przez ten piękny las, a on był szczęśliwy tak jak ja.
Maja Guzek kl. 4 A
środa, 15 kwietnia 2015
Zima
W zimie dzieci śnieżkami się rzucają,
lepią bałwana i na sankach zjeżdżają.
W zimie Wigilia, Boże Narodzenie i Święty Mikołaj
Grzecznym dzieciom prezenty rozdaje.
W zimie drobny śnieżek prószy
a nam bez czapek marzną uszy.
Zimą każdy niecierpliwie czeka na ferie
z daleka od kłopotów, od szkoły, od nauki i pracy,
bo zimowy wypoczynek bardzo lubią Polacy!!!
W zimie sporty uprawia się różne
panczeny, narciarstwo oraz saneczkarstwo.
O zimie można mówić dobrze i źle,
bo zima strony ma dwie
i to się oczywiście wie.
Aleksandra Bajda kl. 2b
W zimie dzieci śnieżkami się rzucają,
lepią bałwana i na sankach zjeżdżają.
W zimie Wigilia, Boże Narodzenie i Święty Mikołaj
Grzecznym dzieciom prezenty rozdaje.
W zimie drobny śnieżek prószy
a nam bez czapek marzną uszy.
Zimą każdy niecierpliwie czeka na ferie
z daleka od kłopotów, od szkoły, od nauki i pracy,
bo zimowy wypoczynek bardzo lubią Polacy!!!
W zimie sporty uprawia się różne
panczeny, narciarstwo oraz saneczkarstwo.
O zimie można mówić dobrze i źle,
bo zima strony ma dwie
i to się oczywiście wie.
Aleksandra Bajda kl. 2b
środa, 17 grudnia 2014
Na śniegu i lodzie
Pewnego zimowego popołudnia poszłam z grupą koleżanek lepić wielkiego bałwana.Tego dnia na dworze było dużo śniegu,
więc bałwan mógł być takiej wielkości jakiej chciałyśmy. Po około dwóch godzinach skończyłyśmy lepić naszego wielkiego bałwana.
Był duży i piękny, a swoim uśmiechem zachęcał do zimowych zabaw.Postanowiłyśmy wracać do domu i wtedy zobaczyłyśmy w oddali zamarznięty staw. Jedna z moich koleżanek Ala chciała wejść na lód. Wszystkie namawiałyśmy ją, żeby nie wchodziła na zamarznięty staw, bo lód może pęknąć. Niestety nie chciała nas słuchać i odważnie wkroczyła na lodową taflę stawu. Wtedy usłyszałyśmy głośny trzask pękającego lodu i zobaczyłyśmy wpadającą koleżankę do wody! Nagle zrobiło się niebezpiecznie i groźnie, ale szybko pojęłam decyzję by jedna z nas zadzwoniła do rodziców, a reszta przyjaciółek za pomocą kijów próbowała ją wyciągnąć z wody. Woda była lodowata, a robiło się coraz zimniej. Ola przebywała w wodzie i krzyczała do nas ze już prawie zamarza. Na szczęście przyjechali jej rodzice z liną. Rzucili linę do wody w stronę córki. Ona ją chwyciła i szczęśliwie została uratowana. Mama Oli otuliła córkę kocem i wszyscy pojechaliśmy do swoich domów. Na szczęście groźna przygoda zakończyła się pozytywnie, bo nikt nie ucierpiał. Nawet Ola nie zachorowała, ale dostała nauczkę od losu i postanowiła, że już zawsze będzie rozsądna i już nigdy tego nie zrobi, bo gdyby nie jej rodzice nie wiadomo jak by się to skończyło.
Aleksandra Gaweł 4E
więc bałwan mógł być takiej wielkości jakiej chciałyśmy. Po około dwóch godzinach skończyłyśmy lepić naszego wielkiego bałwana.
Był duży i piękny, a swoim uśmiechem zachęcał do zimowych zabaw.Postanowiłyśmy wracać do domu i wtedy zobaczyłyśmy w oddali zamarznięty staw. Jedna z moich koleżanek Ala chciała wejść na lód. Wszystkie namawiałyśmy ją, żeby nie wchodziła na zamarznięty staw, bo lód może pęknąć. Niestety nie chciała nas słuchać i odważnie wkroczyła na lodową taflę stawu. Wtedy usłyszałyśmy głośny trzask pękającego lodu i zobaczyłyśmy wpadającą koleżankę do wody! Nagle zrobiło się niebezpiecznie i groźnie, ale szybko pojęłam decyzję by jedna z nas zadzwoniła do rodziców, a reszta przyjaciółek za pomocą kijów próbowała ją wyciągnąć z wody. Woda była lodowata, a robiło się coraz zimniej. Ola przebywała w wodzie i krzyczała do nas ze już prawie zamarza. Na szczęście przyjechali jej rodzice z liną. Rzucili linę do wody w stronę córki. Ona ją chwyciła i szczęśliwie została uratowana. Mama Oli otuliła córkę kocem i wszyscy pojechaliśmy do swoich domów. Na szczęście groźna przygoda zakończyła się pozytywnie, bo nikt nie ucierpiał. Nawet Ola nie zachorowała, ale dostała nauczkę od losu i postanowiła, że już zawsze będzie rozsądna i już nigdy tego nie zrobi, bo gdyby nie jej rodzice nie wiadomo jak by się to skończyło.
Aleksandra Gaweł 4E
Zimowy spacer
Pewnego zimowego dnia wybrałam się z psem na spacer. Spotkałam koleżankę Zosię, która tak jak ja wyprowadzała psa. Postanowiłyśmy, że pójdziemy do parku i zrobimy bałwana. Zabrałyśmy się do pracy z ogromną ochotą i zapałem. Czas szybko płynął, a my zadowolone i rozbawione ulepiłyśmy wielkiego bałwana i dodatkowo na śniegu odcisnęłyśmy sylwetki aniołów z rozłożonymi skrzydłami. Byłyśmy bardzo zadowolone z efektów naszej pracy. W pewnej chwili zobaczyłyśmy, że psy są bardzo zmarznięte i chcą wracać do domu. Miały bardzo zimne uszy, łapki i nos. Wróciłyśmy do domu i nasi rodzice postanowili udać się z ukochanymi czworonogami do weterynarza, aby sprawdzić ich stan zdrowia. Okazało się, że po prostu było im za zimno i trzeba było je tylko okryć na chwilę kocami. Nasi pupile zawinięte w koce
i na naszych rękach wróciły do domu. Tam dodatkowo były ogrzewane suszarkami, a my z koleżanką wypiłyśmy gorącą herbatę. Wszystkim było cieplutko i miło. Przygoda na zimowym spacerze zakończyła się szczęśliwie. Nikt z nas się nie rozchorował, a na przyszłość będziemy pamiętały, żeby nie przybywać zbyt długo na dworze podczas mroźnej pogody.
Magdalena Banaś KL.4E
i na naszych rękach wróciły do domu. Tam dodatkowo były ogrzewane suszarkami, a my z koleżanką wypiłyśmy gorącą herbatę. Wszystkim było cieplutko i miło. Przygoda na zimowym spacerze zakończyła się szczęśliwie. Nikt z nas się nie rozchorował, a na przyszłość będziemy pamiętały, żeby nie przybywać zbyt długo na dworze podczas mroźnej pogody.
Magdalena Banaś KL.4E
Sarny zimą
Mój dziadek był leśniczym i mieszkał w leśniczówce na skraju dużego i gęstego lasu. Pewnego zimowego poranka pod okno mojego dziadka Antka przybiegła mała sarenka. Dziadek zdziwił się ogromnie, ponieważ sarny nigdy nie zapuszczały się tak daleko. Wyszedł na dwór
i skierował się do paśnika, który znajdował się obok domu i wtedy zobaczył, że jest pusty. Szybkim krokiem udał się do stodoły i zabrał całe siano jakie mu zostało, a nie było go dużo. Nakarmił tym biedną małą sarenkę i pośpiesznie pobiegł do lasu. Chciał zobaczyć czy inne zwierzęta mają pod dostatkiem jedzenia. Okazało się, że inne paśniki też są puste. Dziadek bardzo się zmartwił zaistniałą sytuacją, ale wiedział, że w okolicy znajduje się sklep z różnorodną karmą dla zwierząt, więc postanowił jak najszybciej zrobić w nim zakupy. Zakupione siano i paszę dla zwierząt załadował na przyczepę i traktorem porozwoził do pustych paśników. Wiedział bowiem, ze czas zimy to trudny okres dla wszystkich mieszkańców lasu. Każdy wrażliwy człowiek powinien w miarę swoich możliwości pomagać zwierzętom podczas zimy.
Ania Dejnak kl. 4 e
i skierował się do paśnika, który znajdował się obok domu i wtedy zobaczył, że jest pusty. Szybkim krokiem udał się do stodoły i zabrał całe siano jakie mu zostało, a nie było go dużo. Nakarmił tym biedną małą sarenkę i pośpiesznie pobiegł do lasu. Chciał zobaczyć czy inne zwierzęta mają pod dostatkiem jedzenia. Okazało się, że inne paśniki też są puste. Dziadek bardzo się zmartwił zaistniałą sytuacją, ale wiedział, że w okolicy znajduje się sklep z różnorodną karmą dla zwierząt, więc postanowił jak najszybciej zrobić w nim zakupy. Zakupione siano i paszę dla zwierząt załadował na przyczepę i traktorem porozwoził do pustych paśników. Wiedział bowiem, ze czas zimy to trudny okres dla wszystkich mieszkańców lasu. Każdy wrażliwy człowiek powinien w miarę swoich możliwości pomagać zwierzętom podczas zimy.
Ania Dejnak kl. 4 e
środa, 26 marca 2014
Rozdział I – Jak to wszystko się zaczęło
Wszyscy mówią, że Floryda to super miejsce, że tu człowiek staje się dobry, że tu człowiek dowiaduje się kim jest naprawdę. To bzdury ! Ja tu mieszkam od pięciu lat, kiedy przeprowadziłam się tu z rodzicami. Jedynym plusem tego wyjazdu jest to, że tu mieszka moja najlepsza przyjaciółka z przedszkola. Do tej pory gadałam z nią esemesując lub przez skype΄a. A tak w ogóle to jestem Vanessa.
W tej szkole dowiedziałam się, co to znaczy mieć prawdziwych przyjaciół na których możesz liczyć przez cały czas. Nie ważne, gdzie jesteś i która jest godzina.
Poznaliśmy się na wf – ie. Wiem trochę dziwna sytuacja. Nasza szóstka została w jednej drużynie do zbijaka. No i graliśmy, aż Scharpei z 3a uderzyła mnie piłką o ciut za mocno. Cała piątka zaniosła mnie do pielęgniarki. Za drugim razem spotkaliśmy się na kółku muzycznym. Jeden raz wystarczył, abyśmy zostali przyjaciółmi na zawsze. Dużo razem ćwiczyliśmy, co bardzo mnie cieszyło.
Magdalena Czarnecka kl. 6c
Wszyscy mówią, że Floryda to super miejsce, że tu człowiek staje się dobry, że tu człowiek dowiaduje się kim jest naprawdę. To bzdury ! Ja tu mieszkam od pięciu lat, kiedy przeprowadziłam się tu z rodzicami. Jedynym plusem tego wyjazdu jest to, że tu mieszka moja najlepsza przyjaciółka z przedszkola. Do tej pory gadałam z nią esemesując lub przez skype΄a. A tak w ogóle to jestem Vanessa.
W tej szkole dowiedziałam się, co to znaczy mieć prawdziwych przyjaciół na których możesz liczyć przez cały czas. Nie ważne, gdzie jesteś i która jest godzina.
Poznaliśmy się na wf – ie. Wiem trochę dziwna sytuacja. Nasza szóstka została w jednej drużynie do zbijaka. No i graliśmy, aż Scharpei z 3a uderzyła mnie piłką o ciut za mocno. Cała piątka zaniosła mnie do pielęgniarki. Za drugim razem spotkaliśmy się na kółku muzycznym. Jeden raz wystarczył, abyśmy zostali przyjaciółmi na zawsze. Dużo razem ćwiczyliśmy, co bardzo mnie cieszyło.
Magdalena Czarnecka kl. 6c
poniedziałek, 6 maja 2013
Hobbit. Niezwykła Podróż
Witam naszych czytelników! Pewnie niektórzy z Was oglądali już film „Hobbit : Niezwykła Podróż” (oryginalny tytuł : „Hobbit : Unexpected Journey”), ale myślę, że pisząc ten artykuł pokażę wam dobre i złe strony tego filmu. Nawet jeśli czytaliście już książkę „Hobbit : czyli tam i z powrotem”, na której podstawie powstał ten film, to po obejrzeniu na pewno nie powiecie, że był on nudny. Peter Jackson (reżyser) postanowił skorzystać z niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które w osobnej książce wydał jego syn (syn Tolkiena).
O czym mowa?
Film zaczyna się od opowieści starego już hobbita Bilba Bagginsa o jego przygodzie sprzed kilkudziesięciu lat. Hobbici to ród istot podobnych do ludzi, lecz mniejszych, o wzroście około 30 - 40 cm, bardzo owłosionych i o twardych stopach, lubiących ciszę i spokój. Bilbo opowiada o mieście Dale (czytaj : Dal) i o jego mieszkańcach (ludziach). Mówi również o potężnym królestwie krasnoludów Erebor, które leży w Samotnej Górze obok Dale. Krasnoludy te żyją w przyjaźni z ludźmi z Dale. Królem Ereboru jest Thror. Ma on syna Thraina, którego to synem jest Thorin Dębowa Tarcza. Thorin zawdzięcza swój
przydomek jednej z bitew, podczas której użył kawałka dębu jako tarczy. Pewnego dnia krasnoludy znajdują Arcyklejnot. Niedługo po tym do Samotnej Góry przybywa smok Smaug, który wygania krasnoludy z Erebor i niszczy całe miasto Dale. Elfy z Mrocznej puszczy wraz z ich królem widzą to, lecz nie robią nic w tej sprawie. Gdy krasnoludy uciekają z Ereboru, Thorin krzyczy do elfów o pomoc, jednak elfy odjeżdżają. Thorin nie zapomina o tym.
Dobre strony filmu
Film ma świetne efekty specjalne, jednak najsilniejszą jego stroną jest muzyka, która jest idealnie dobrana w zależności od sytuacji. Aktorzy świetnie odegrali swoje role, oddając wszystkie cechy książkowych postaci.
Złe strony filmu
Chciałem Wam pokazać złe strony tego filmu, lecz nie mogłem doszukać się niczego oprócz jednej, czy dwóch trochę „przesadzonych” scen, gdyż film jest tak dobrze nakręcony, że trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawostki
Jako, że jestem wielkim fanem książek J. R. R. Tolkiena przedstawię Wam również kilka ciekawostek. Warto wiedzieć, że Tolkien jako języka krasnoludów (w filmie pojawia się co prawda tylko raz) użył języków słowiańskich (polski, słowacki, czeski), co słychać na początku filmu, gdy Thorin krzyczy o pomoc i słychać, jak mówi „pomoc”. Językiem orków jest język rosyjski.
Rady
Radzę wszystkim osobom wybrać się na film w wersji z napisami, ponieważ jedynie wtedy słychać języki orków oraz krasnoludów, a bez nich cały film staje się mniej ciekawy.
Kacper Błasiak kl. 5a
Witam naszych czytelników! Pewnie niektórzy z Was oglądali już film „Hobbit : Niezwykła Podróż” (oryginalny tytuł : „Hobbit : Unexpected Journey”), ale myślę, że pisząc ten artykuł pokażę wam dobre i złe strony tego filmu. Nawet jeśli czytaliście już książkę „Hobbit : czyli tam i z powrotem”, na której podstawie powstał ten film, to po obejrzeniu na pewno nie powiecie, że był on nudny. Peter Jackson (reżyser) postanowił skorzystać z niedokończonych opowieści J. R. R. Tolkiena, które w osobnej książce wydał jego syn (syn Tolkiena).
O czym mowa?
Film zaczyna się od opowieści starego już hobbita Bilba Bagginsa o jego przygodzie sprzed kilkudziesięciu lat. Hobbici to ród istot podobnych do ludzi, lecz mniejszych, o wzroście około 30 - 40 cm, bardzo owłosionych i o twardych stopach, lubiących ciszę i spokój. Bilbo opowiada o mieście Dale (czytaj : Dal) i o jego mieszkańcach (ludziach). Mówi również o potężnym królestwie krasnoludów Erebor, które leży w Samotnej Górze obok Dale. Krasnoludy te żyją w przyjaźni z ludźmi z Dale. Królem Ereboru jest Thror. Ma on syna Thraina, którego to synem jest Thorin Dębowa Tarcza. Thorin zawdzięcza swój
przydomek jednej z bitew, podczas której użył kawałka dębu jako tarczy. Pewnego dnia krasnoludy znajdują Arcyklejnot. Niedługo po tym do Samotnej Góry przybywa smok Smaug, który wygania krasnoludy z Erebor i niszczy całe miasto Dale. Elfy z Mrocznej puszczy wraz z ich królem widzą to, lecz nie robią nic w tej sprawie. Gdy krasnoludy uciekają z Ereboru, Thorin krzyczy do elfów o pomoc, jednak elfy odjeżdżają. Thorin nie zapomina o tym.
Dobre strony filmu
Film ma świetne efekty specjalne, jednak najsilniejszą jego stroną jest muzyka, która jest idealnie dobrana w zależności od sytuacji. Aktorzy świetnie odegrali swoje role, oddając wszystkie cechy książkowych postaci.
Złe strony filmu
Chciałem Wam pokazać złe strony tego filmu, lecz nie mogłem doszukać się niczego oprócz jednej, czy dwóch trochę „przesadzonych” scen, gdyż film jest tak dobrze nakręcony, że trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawostki
Jako, że jestem wielkim fanem książek J. R. R. Tolkiena przedstawię Wam również kilka ciekawostek. Warto wiedzieć, że Tolkien jako języka krasnoludów (w filmie pojawia się co prawda tylko raz) użył języków słowiańskich (polski, słowacki, czeski), co słychać na początku filmu, gdy Thorin krzyczy o pomoc i słychać, jak mówi „pomoc”. Językiem orków jest język rosyjski.
Rady
Radzę wszystkim osobom wybrać się na film w wersji z napisami, ponieważ jedynie wtedy słychać języki orków oraz krasnoludów, a bez nich cały film staje się mniej ciekawy.
Kacper Błasiak kl. 5a
Subskrybuj:
Posty (Atom)


